Mieliśmy już trochę czasu, by przemyśleć nowego M135i. Ogólna reakcja była zdecydowanie negatywna, i słusznie, gdy porównasz główne dane z odchodzącym M140i. Ale czy to uczciwe porównanie? Czy to właściwe porównanie?

Zacznijmy od M140i. Po namyśle, ten samochód zawsze był bliższy A45 AMG i RS3 niż sugerowałaby etykieta M Performance. Można powiedzieć, że brakuje mu tylko LSD i zestawu zawieszenia, by stać się pełnoprawnym M.
To sprawiło, że był okazją, gdy wszedł na rynek, a teraz jest kompletnie szalenie tani na rynku wtórnym.

Więc gdzie to zostawia nowego M135i i dlaczego „krok wstecz”? Musisz zacząć od najważniejszej liczby dla BMW. 3%. To procent sprzedaży modeli M Performance serii 1.
To oznacza, że mimo iż ty i ja (ludzie z branży motoryzacyjnej) dbamy o linię M Performance, to większość się tym nie przejmuje. Oni dbają o zużycie paliwa, pakiet nadwozia M Sport i praktyczność (mówiąc ogólnie).
BMW musiało to usłyszeć i zdecydowanie postawiło na Nr 1 oszczędność kosztów, a Nr 2 Mercedesa A35 AMG.

Ten drugi to właściwie to, z czym teraz porównałbym M135i, bo podobieństwa są zdumiewające. Cena Mercedesa zaczyna się tuż poniżej 36 tys. funtów, BMW spodziewane jest od 36 tys. Oba mają napęd AWD z rozkładem momentu 50:50. Oba mają czas 0-60 w 4,7 s. Oba mają 306 KM... mógłbym tak wymieniać dalej.

Moje pytanie brzmi: czy Mercedes A35 to zły samochód? Myślę, że ogólna opinia jest taka, że to przyzwoity samochód za tę cenę. To dlaczego wszyscy krytykujemy nowego M135i?
Wstrzymam się z oceną do pierwszej jazdy. Ale na razie doceniajmy M140i jako prezent BMW dla miłośników benzyny. Zaczynam się zastanawiać, dlaczego go nie mam?!

Komentarze: 0